Część 6

Winna

Wiadomość w telefonie od razu postawiła Annę na nogi. Chciała wierzyć mężowi, ale nie mogła. Kiedy przypomniała sobie wszystkie ich rozmowy zrozumiała, że zbyt długo ją zbywał. Zbyt długo udawał, że jej obawy nie miały żadnych podstaw. Zbyt długo pozwalał jej się bać i cierpieć.

Piotra już nie było. Pracował. Znowu pracował. A przecież Anna dostała pracę. Piotr nie musiał już spędzać w szpitalu tak wielu godzin. Mógł zostać z nią. Wyjaśnić. Porozmawiać. Uspokoić. Zrobić cokolwiek, co uratowałoby resztki jej walącego się świata. Pusty dom był jeszcze bardziej przytłaczający niż poprzednio. Anna ubrała się w pośpiechu i ruszyła na spotkanie z nadawcą wiadomości. Bała się, ale nie miała wyboru.

– Pani Anno… Aniu… – przywitał ją w progu detektyw – usiądź proszę. Czy życzysz sobie czegoś? Może kawy?

– Dziękuję – wyszeptała przez łzy kobieta – spodziewam się najgorszego. Miejmy to już za sobą.

– Dobrze, ale ostrzegam, że to o czym teraz ci powiem może zmienić całe twoje życie. Czy na pewno chcesz poznać prawdę?

– Oczywiście… – po policzku Anny spłynęła kolejna łza.

– Auto nie należy do twojego szefa, ani nikogo z nim powiązanego. Jeden z moich ludzi obserwował twojego męża i czarne Audi pojawiło się szybciej, niż się tego spodziewaliśmy. To kobieta… – przerwał patrząc jak Anna podnosi wzrok – młoda kobieta…

– …blondynka… – dokończyła Anna.

– A więc już wiesz? Możesz jednak nie wiedzieć najgorszego. Ta kobieta ma syna, który mówi do twojego męża ,,tato”.

Anna przełknęła ślinę. Nie tego się spodziewała. Czuła, że to romans, ale kilkuletnie dziecko? Jak długo była oszukiwana?

– Proszę, spójrz na zdjęcia – kontynuował detektyw podając kobiecie kopertę – zrobiliśmy je w tym tygodniu. Twój mąż odwiedził tę kobietę dwukrotnie w jej mieszkaniu, a raz ona odwiedziła jego – w szpitalu. Ostatni raz wyszli razem w piątek i zjedli kolację.

Anna w pośpiechu zaczęła przerzucać zdjęcia, aż znalazła to, które do końca złamało jej serce. Jej mąż i blondynka siedzieli przy stoliku z zielonym obrusem. W przytulnej restauracji. W przytulnej włoskiej restauracji.

Dotarcie do szpitala zajęło Annie tylko kilka minut. Bez słowa powitania minęła pokój pielęgniarek i weszła prosto do gabinetu męża.

– Chcę wiedzieć co się dzieje. Chcę wiedzieć skąd te kłamstwa i kim jest dla ciebie kobieta, z którą wczoraj rozmawiałeś – wyrzuciła z siebie ze łzami w oczach.

– Anno – Piotr był stanowczy – wyjaśniłem ci tę sytuację wczoraj i nie mam zamiaru robić tego ponownie. Zamiast robić mi sceny w miejscu pracy wróć do domu i odpocznij.

– Piotr, teraz albo nigdy!

– Przestań! Twoja podejrzliwość doprowadza mnie do szału. Wystarczy, że straciłaś przez nią pracę. Niczego cię to nie nauczyło?!

Kobieta bez słowa wyjęła z torebki zdjęcia, które kilkanaście minut wcześniej wręczył jej Marek. Spojrzała na męża pytającym wzrokiem.

– Moja podejrzliwość? Jak to wyjaśnisz? Jak długo mnie okłamywałeś? Czy po tylu latach razem nie należy mi się choć wyjaśnienie? – Anna już nie krzyczała. Delikatnie opadła na kanapę resztkami sił próbując trzymać się prosto. Ból był jednak silniejszy niż duma.

– Chcesz wyjaśnień? Wyjaśnienie leży na tym stole! – zaczął Piotr – wariatka! Wynajęłaś detektywa, żeby mnie śledził? Tak mnie szanujesz?

Takiego Piotra Anna nie znała. To nie był mężczyzna, którego bezgranicznie i bezwarunkowo kochała.

– Ile razy mówiłam ci, że ktoś mnie śledzi? Ile razy mówiłam ci, że się boję? Ile szans na wyznanie mi prawdy przemilczałeś? A teraz mnie oskarżasz? Masz syna! Masz kilkuletniego syna! Jak to wyjaśnisz?

Ich wzrok skrzyżował się. Napięcie było nie do wytrzymania.

– W prosty sposób – odpowiedział Piotr – Marlena dała mi coś, czego ty nie chciałaś mi dać. Wiecznie zajęta pracą i karierą dama! – szydził. Wyraźnie szydził. – Marlena dała mi dziecko! Syna! Mojego syna!

-Piotr, jesteś niesprawiedliwy. Jesteś tak bardzo niesprawiedliwy! Nigdy nawet nie wspomniałeś o dzieciach… – Anna szlochała, ale Piotr już nie słuchał.

– Miałaś wszystko Anno. Miałaś dom, miałaś szczęśliwe życie i miałaś swoje pozory. Ale teraz? Teraz zostaniesz z niczym, bo nie okazałaś mi szacunku na który zasługuję. Sama jesteś sobie winna!

Anna i Piotr nie są już razem. Kobieta rozpoczęła nowe życie. Obecnie nie posiada partnera i skupia się na pracy, umacniając swoją pozycję w firmie. Piotr wraz z Marleną i chłopcem przestali się ukrywać. Zamieszkali razem w mieszkaniu kobiety.

Byli małżonkowie zdecydowali, że nie będą utrzymywać ze sobą kontaktów.